Mroczne ferie

Pewnego wspaniałego dnia gdy jeszcze spałem, obudził mnie trzask.

Pomyślałem, co to? Co mogło mnie obudzić? Szybko zerwałem się z łóżka i pobiegłem zobaczyć co się stało. Okazało się , że ten dźwięk nie dochodzi z mojego pokoju. Wyszedłem przed dom lecz nic tam nie znalazłem. Poszedłem dalej spać. Huk powtórzył się kolejny raz, lecz teraz zauważyłem, co tak naprawdę się stało. Okazało się , ze to jakiś pan chciał wejść do domu. Wtedy zastanawiałem się o co chodzi. Gdy go zobaczyłem, od razu pobiegłem do mamy.

– Mamo, mamo!- zawołałem.

– Tak synku? – odpowiedziała mama.

-Bo ja… kogoś widziałem , ktoś stał pod moim oknem- odpowiedziałem zmartwiony i przestraszony .

– Kochanie, przecież to wujek Lucky!- powiedziała mama.

– Wujek Lucky? – odpowiedziałem lekko zdezorientowany.

Wtedy mama od razu pobiegła się z nim przywitać. Nie mogłem sobie go przypomnieć. Niby go pamiętałem, a jednak nie … Gdy wujek opowiedział parę rzeczy o sobie, przypomniałem go sobie. Okazało się , ze wujek Lucky u nas zamieszka na pare dni , ponieważ ma pilne sprawy do załatwienia w naszym mieście. Czas szybko minął, nadszedł moment pożegnania. Było mi smutno że wujek wyjeżdza.

– Wujku, nie jedź! – próbowałem go zatrzymać.

– Niestety , musze już wracać. Chętnie bym został – odparł z nieukrywanym żalem.

– No to zostań wujku.- ponowiłem prośbę.

– Niestety nie mogę.- powtórzył krótko.

W tamtym momencie wpadłem na genialny pomysł. Przecież mogę jechać z nim są ferie…

– Wujku, a mógłbym pojechać z tobą ?- byłem przekonany, że mój plan wypali.

– Musisz zapytać mamę- odpowiedział wujek.

Wystarczyło moje błagalne spojrzenie w stronę mamy..

– No jasne synku , leć się pakować -odpowiedziała mama.

– Dziękuje – wykrzyknąłem z radością małego dziecka.

Gdy usłyszałem , że mogę spędzić ferie z wujkiem, od razu pobiegłem się pakować. Podróż minęła dobrze. Gdy byliśmy już na miejscu , to co ujrzałem , zatkało mnie. Znajdował się tam pałac. Wtedy pomyślałem sobie WOW! Od razu wybiegłem z samochodu, z wrażenia zapomniałem nawet zabrać walizki .

– Wujku, a gdzie będzie mój pokój? – zapytałem podekscytowany.

– Chodź za mną- odpowiedział Lucky

Gdy już się rozpakowałem, rozejrzałem oraz zjadłem obiado-kolację, nadszedł zmierzch. Robiło się ciemno. Wtedy wujek wszedł do mojej komnaty i powiedział , ze jak zajdzie słońce to pod żadnym pozorem nie mam wychodzić z pokoju. W tamtym momencie przestraszyłem się, lecz należę do ciekawskich osób i gdy już słońce zaszło i wszyscy zasnęli, postanowiłem wyjść i sprawdzić dlaczego wujek zakazał mi wychodzić. Na pierwszy rzut oka nic się nie działo. Postanowiłem pójść zrobić sobie herbatę. Zajrzałem wodę i włożyłem torebkę herbaty do kubka. Wszystko było w porządku, gdyby nie to , ze

przy zalewaniu wrzątkiem herbaty , dostrzegłem coś przez okno. Przestraszyłem się i od razu pobiegłem do pokoju. Zapomniałem , ze wujek ostrzegał, żeby nie biegać po schodach , bo są zdradliwe i wywróciłem się. Na szczęście nic mi się nie stało poza pewnym siniakiem w obolałym miejscu.

Próbowałem zasnąć, lecz nie wyszło mi to i zastanawiałem się nad tym co tam zauważyłem. Gdy już wreszcie zasnąłem, obudził mnie wujek. Chciałem mu powiedzieć co widziałem , ale stwierdziłem , ze będzie zły , ze nie dotrzymałem słowa.

– Filip, zbieraj się, dziś przyjeżdża Louis.- powiedział.

– Kto? Zapytałem wyraźnie zaspany.

– Twój kuzyn – odpowiedział.

Zastanawiałem się przez cały czas, na jak długo przyjechał, kim on tak właściwie jest.

– Przyjechał – oznajmił wujek.

– O, – super – zareagowałem od niechcenia.

Na pierwszy rzut oka wydawał się niezłym oryginałem. Miał na sobie beżowy garnitur w kratę oraz czarny kapelusz. Gdy się poznaliśmy, uznałem , że jest wynalazcą. W swojej torbie miał pełno ciekawych rzeczy- od zabawek do różnych innych przedmiotów niekoniecznie potrzebnych. Torba wydawała się mała, a mieściła tyle rzeczy.

– Louis, jak zmieściłeś tyle rzeczy w takiej małej torbie? -zapytałem.

– To magiczna torba – szepnął, podchodząc do mnie.

Wtedy już widziałem , że te ferie będą niesamowite , ponieważ Louis tez zostaje u wujka. Nazajutrz pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka , ponieważ pałac mieścił się na wsi. Pojechaliśmy spotkać się z Alex- żoną wujka. Pewnie zastanawiacie się dlaczego Alex nie mieszka z wujkiem. Sam na początku nie wiedziałem, ale dowiedziałem się , ze Alex opiekuje się starszymi osobami i po prostu woli tam zostać. I tak widzą się praktycznie codziennie. Alex była sympatyczną kobietą. Od razu złapaliśmy kontakt. Lubiła szyć ubrania. Tak jak i ja. Porozmawialiśmy i wróciliśmy do pałacu. Wtedy pojawili się tam służący. Wcześniej ich nie było.

– Wujku, dlaczego ich szybciej nie było ?- zapytałem.

– Ponieważ mieli urlop- odparł wujek.

Gdy znowu nastał zmrok coś mi mówiło ,, idź sprawdź co tam jest , no idź ’’, a drugi ja strasznie się bał i nie chciał wyjść z pokoju. Wygrało to , ze mam iść, więc poszedłem do kuchni i znowu zagrzałem wodę na herbatę. Tym razem natknąłem się na kucharza.

– Co ty tu robisz!- krzyknął.

– Ale.. ja tylko… mamrotałem pod nosem.

– Wujek mówił , ze nie masz wychodzić !- powiedział zdenerwowany .

– Okey , już wracam do pokoju- odpowiedziałem szybko i znowu zaliczyłem upadek w tym samym miejscu na schodach.

Wkrótce przyszedł do mnie Louis. Zastanawiałem się co chce. Powiedział mi , ze raz jak był u wujka widział coś w kuchni. Jakby ducha. Wtedy pomyślałem , że to nie moja wyobraźnia tylko serio coś tu jest nie tak. Byłem przerażony. Razem się zastanawialiśmy co chce ten duch i kim tak naprawdę jest. Gdy się dowiedziałem od Louisa , ze on tez coś wiedział od razu chciałem zadzwonić do mamy, ale wujek zabrał mi telefon i nie miałem jak. Z pomocą przyszedł Louis, który w swojej walizce miał zapasowy telefon. Zadzwoniłem i opowiedziałem co się stało. Mama powiedziała , ze rano po mnie przyjedzie. Noc dłużyła się w nieskończoność. Nie mogliśmy z Louisem zasnąć , więc postanowiliśmy się trochę rozejrzeć .Zaczęliśmy od garderoby…

– Byłeś już tu? – zapytał mnie nagle Louis.

– Nie , pierwszy raz tu wchodzę. Strasznie tu śmierdzi – stwierdziłem.

– Czuję , sprawdźmy co jest w tych czarnych workach- odparł.

– Dobra- pomyślałem fajnych ciuchach, które mogą tam po prostu na mnie czekać.

Wtedy nie wiedzieliśmy co nas spotka. Louis przewrócił worek a z niego wyleciał… trup. Było to przerażające . Krzyknąłem. Louis mnie uspokoił, żeby wujek nie usłyszał.

– Teraz to już na pewno nie zasnę!- stłumiłem krzyk.

– Nie martw się, będę z tobą aż do rana -Louis odpowiedzialnie podszedł do sprawy.

W następnych workach znajdowały się martwe gołębie . Tez było to straszne , ale nie aż tak jak ten trup. Próbowaliśmy poszukać jego danych, lecz nie znaliśmy. Zastanawialiśmy się kto z naszej rodziny zmarł i doszliśmy do wniosku , ze ta osoba nie jest z naszej rodziny. Może jakiś wróg? Nie mieliśmy pojęcia kto mógłby to być.

Ta noc była bardzo długa. Razem z Luisem nie zasnęłyśmy, nie byliśmy w stanie. Ciągle o tym myśleliśmy.

Gdy nadszedł ranek, przyjechała mama. Pożegnałem się z wujkiem oraz Louisem.

Nie miną tydzień, a ja nadal o tym myślałem. Miałem kontakt z Louisem, codziennie rozmawialiśmy o tym i o innych sprawach. Byliśmy w tamtym czasie jak bracia. Dobrze się dogadywaliśmy i się rozumieliśmy, aż do pewnego momentu. Nasz kontakt nagle się urwał.

Potem dowiedziałem się , ze Louis został zamordowany. Śledztwo wykazało, że zrobił to Lucky , ale ten się gdzieś ukrył. W tamtym momencie nie wierzyłem w to. Myślałem, że to mało śmieszny żart. Lecz Louis naprawdę nie odbierał telefonów ani nie odpisywał na wiadomości. W tamtym momencie miałem wrażenie, że serce mi stanęło , a łzy leciały mi z oczu. Nie mogłem nic zrobić. Czułem się tak, jakby ktoś odebrał mi resztkę sił. Jak bym miał za moment umrzeć. Byłem tak wściekły , ale nie mogłem się nawet ruszyć. Miałem ochotę zrobić to samo wujkowi co on Louisowi. Wtedy przyszła mama i mnie przytuliła. Lecz ja nadal nie mogłem nic zrobić , a łzy lały mi się bardziej i mocniej. Nie miałem ochoty na nic. Jakby ktoś wyssał moją duszę. Przez kolejne dwa dni czas upływał na spaniu . Nic więcej nie mogłem zrobić. Doszło do momentu , że nie mogłem wstać. Czułem, że to już koniec , że już nikt nie da rady mi pomóc. Nie widziałem co mam zrobić.

Wtedy odezwała się moja intuicja i powiedziała ,, dasz radę postaraj się żeby ten zabójca zginął w więzieniu ’’. Pomyślałem , że to jest wspaniały pomysł. Otarłem łzy. Postanowiłem zrobić wszystko, żeby osoba, którą uważałem za ideał nie uniknęła kary. Na tamten moment wiedziałem jedno , że poświęcę resztę moich sił , żeby zamknąć tego nikczemnika. Poszedłem na komisariat. Opowiedziałem o feriach, o garderobie i dałem im namiary na Alex. Wkrótce policja go miała. Lucky został zamknięty w więzieniu, czeka go długa odsiadka. Bardzo się cieszyłem. Gdy go spotkałem plunąłem mu w twarz. Wiem , niekulturalne , ale akurat mu się należało za to co zrobił.

Nadszedł moment pogrzebu Louisa. Wyglądałem dosłownie jak trup , nic nie jadłem ani nie piłem. Oczy wyglądały jakby miały mi za moment wylecieć. Gdy znaleźliśmy trupa Luis wyznał mi , że na swój pogrzeb chciałby czarne róże. Kupiliśmy je z mamą i wrzuciliśmy do trumny. Płakałem. Nie mogłem się pogodzić z faktem , ze teraz nie mam po co żyć. Nie mam komu się wyżalić, czy po prostu porozmawiać. Jak brat z bratem. Nasza więź była zbyt ślina, żebym mógł sobie wybaczyć , ze naprawdę odszedł. I tak tez się stało. Już nigdy sobie tego nie wybaczyłem , ale postanowiłem się nie poddać i iść dalej dla niego. Wiem , ze on by tego chciał.

Ta strata spowodowała w moim życiu duże zmiany . Potem pomyślałem, że to samo co spotkało Louisa, mogło też spotkać mnie…Dostałem od losu drugą szansę, postanowiłem ją wykorzystać, a już na pewno nie ufać od razu każdemu.

 

Filip Ceynowa